Rodzina usłyszała stukanie i wołanie z grobu

Od wczoraj cała Słowacja żyje wydarzeniami z Bijacoviec, gdzie spod ziemi miały dochodzić niepokojące dźwięki.

Bliscy zmarłego Františka przyszli na cmentarz kilka dni po pogrzebie. Zamiast ciszy pojawiły się wyraźne, powtarzające się uderzenia spod ziemi. Według ich relacji dźwięki były rytmiczne i trwały przez dłuższy czas, jakby ktoś próbował zwrócić na siebie uwagę.

Sytuacja eskalowała w chwili, gdy rodzina zawołała do zmarłego. Wtedy, jak twierdzą, z wnętrza grobu miała paść krótka odpowiedź przypominająca głos. Bliscy są przekonani, że to nie było złudzenie, tylko reakcja na ich wołanie. Na miejsce wezwano policję. Według relacji świadków funkcjonariusze również mieli słyszeć odgłosy dochodzące spod ziemi. Sprawa natychmiast przestała być traktowana jako zwykłe zgłoszenie i przerodziła się w sytuację wymagającą interwencji służb.

Wieść rozeszła się błyskawicznie. Na cmentarz zaczęli schodzić się ludzie z całej okolicy. Do czasu ekshumacji wokół grobu zebrał się tłum gapiów, którzy w napięciu obserwowali rozwój wydarzeń i nasłuchiwali kolejnych dźwięków.Grób został otwarty. Trumna wydobyta. W środku znajdowało się ciało, które według oficjalnych ustaleń nie nosiło żadnych śladów, że ktoś próbował się wydostać.

To jednak nie zatrzymało relacji tych, którzy twierdzą, że słyszeli pukanie i coś więcej niż tylko dźwięk. W Bijacovcach przez kilka godzin dziesiątki osób stały nad jednym grobem, przekonane, że spod ziemi ktoś próbuje się odezwać.

Źródło tvnoviny.sk